PMP Pro Audio

Filozofia działania i ….”niedziałania”, czyli o forach internetowych

Ostatnimi czasy uaktywniłem się nieco na kilku forach internetowych związanych z branżą nagłośnieniową, korzystając czasem z zaproszeń, a niekiedy z własnej i nieprzymuszonej inicjatywy. Niektóre z tych portali istnieją już wiele lat i jak zauważyłem, toczą się tam często dość gwałtowne dyskusje, a poziom „dyskutantów” bywa ( jak wszędzie ) bardzo różny.

Miło jest czytać takie słowa jakie nieskromnie zacytuję poniżej:

„Witamy Pana Piotra na forum. Chętnie poznamy opinie człowieka „głęboko osadzonego” w branży i piszącego felietony dla czasopism muzycznych, nie wspominając o wątku konstrukcyjnym i producenckim. Miałem kiedyś przyjemność u Pana gościć w domu, oglądać głośniki własnej produkcji i gotowe kolumny, ale to dawne już czasy. Jeszcze raz dziękuje za przyjęcie zaproszenia na forum i pozdrawiam „

Chciałbym jednak teraz podzielić się kilkoma refleksjami na temat tych dyskusji, gdyż muszę przyznać, że czasem nie bardzo wiem, jak reagować.

To, że wiele osób (producentów, firm nagłośnieniowych etc.) traktuje swoje pisanie tam, jako formę reklamy, to dość zrozumiałe – sam nie raz odsyłam na moją stronę, gdzie oprócz materiałów „szkoleniowych” jest oczywiście możliwość zapoznania się z moją ofertą. Tyle, że jak ostatnio zauważyłem, przekraczane są pewne granice dobrego smaku i przyzwoitości. Np. zostałem zaatakowany za to, że ośmieliłem się poddać w wątpliwość fakt, że głośnik pewnej firmy z cewką 2″ nie może mieć nominalnie 400W mocy. Posty te zostały na szczęście skasowane przez admina, ale nazywanie mnie z tego tytułu przez anonimowego „dyskutanta” cyt,”zakompleksionym producentem,który nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości i żali się na forum”, to jednak jest żenada. Tym bardziej, że piszący często występują jedynie pod mniej lub bardziej dowcipnym nickiem, a ja jednak nie ukrywam kim jestem. Wydaje się, że wcale nie należy do rzadkości sytuacja, gdy taki „anonim” to w rzeczywistości pracownik lub dealer firmy o produktach której toczy się dyskusja i moim zdaniem, to dość kiepska forma „reklamy”.
Co zaś tyczy się sytuacji krajowych producentów, to proponuję zapoznać się z zamieszczonym w zakładce „O Firmie” > artykuły prasowe, wywiadem ze mną, jaki wiele lat temu przeprowadził nieżyjący już niestety p. Janusz Popławski.

Czasem na forach trafiają się posty, w których piszący sugerują, że firma PMP „nie przebiła się” ,albo że jej wyroby są mało popularne. To prawda, ale chcę wyjaśnić, że nigdy nie było moim celem „bycie popularnym”  w sensie obecności moich wyrobów w każdym sklepie muzycznym (a nawet powiem więcej – nie zależy mi w ogóle na takiej formie „upłynniania” swoich produktów). Po prawie 20 latach działalności nie muszę niczego nikomu udowadniać, ani nie muszę walczyć o „pozycję rynkową”, gdyż zupełnie dobrze się czuję w niszy, którą zajmuję. Jako firma jednoosobowa i osoba, która ma 100% kontrolę nad swoimi działaniami, mogę zachować pełną niezależność i sam decydować o sposobie funkcjonowania firmy. Ktoś niedawno na forum napisał, że skoro moje końcówki zniknęły z rynku, to widocznie został popełniony jakiś błąd (marketingowy lub inny,) a to zupełnie nie tak !! Po prostu uznałem, że skoro nie ma szans konkurować w tej dziedzinie na takim poziomie, do jakiego jestem przyzwyczajony, wycofałem się z tej działki, podobnie jak dawno temu z produkcji wzmacniaczy gitarowych. To chyba uczciwe podejście ? Są firmy z większym kapitałem, które w tej sytuacji zamawiają po prostu produkt u Chińczyka i przyklejają tylko swoje logo, ale to nie jest droga, którą chciałbym iść.

Krąży od dawna po sieci 10 przykazań szczęśliwego człowieka, a jedno z nich brzmi tak:
 
Jeśli zrobienie czegoś sprawia Ci trudność, pozwól to zrobić innym !!
 
Jeśli dodam, że „trudność” to nie tylko kłopot w sensie technicznym, ale przede wszystkim (w przypadku mojej działki) problem z zachowaniem właściwej proporcji ceny do jakości, to jasne się staje, że paczek za 500zł z pewnością nie będę nigdy oferował, zważywszy na fakt, że taka cena nie pokrywa w moim przypadku nawet kosztów przetworników. Ale oczywiście są firmy, które będą zalewać bazary i popularne sklepy taką tandetą i z pewnością znajdą wielu klientów. Ale na szczęście nie będą to moi klienci i gwarantuję, że za 10 czy więcej lat te osoby już dawno zapomną, że coś takiego kiedyś kupiły, a moje niektóre paczki i końcówki grają do dziś, a pamiętają wczesne lata 90-te.
Idzie lato, więc życzę wszystkim, żeby sprzęt przetrwał największe upały i deszcze i aby na siebie zarobił, a to podobno tym trudniejsze, im więcej kosztował, więc jasne jest, że każdy chce kupić jak najtaniej. Ale niestety: albo tanio, albo dobrze i warto pamiętać, że ta zasada przeważnie nieźle sprawdza się w praktyce.

Piotr Peto

Dodaj komentarz

Wyświetlenia od Września 2016: 84164    Użytkownicy online: 3