PMP Pro Audio

RCF z logo Mackie, czyli o diable w szczegółach

Po przerwie zamieszczam kolejny wpis, choć nie chcę już obiecywać, że artykuły będą ukazywały się regularnie. Trochę słabo u mnie z motywacją, ale jeśli powstaną kolejne wpisy, to zgodnie z zapowiedzią, zawsze będą ukazywały się w 22 dniu miesiąca.

Dziś znów biorę na warsztat głośniki i jak to już nie raz bywało, pokażę ich różne słabości, które dotykają zarówno wyroby firm typu „krzak” jak i bardzo znanych producentów. W ostatnim, lutowym wpisie, wspomniałem o RCF i EAW, więc pomyślałem sobie, że rozwinę temat tych dwóch firm i opowiem o głośnikach 12″ z logo Mackie. Oczywiście firma Mackie żadnych głośników samodzielnie nie produkowała, ale w swoim czasie wyposażała swoje zestawy głośnikowe w przetworniki firmy RCF.  Klikając w poniższy link można obejrzeć właśnie ten model, którego 5 sztuk trafiło do mojego serwisu :

https://www.ebay.com.au/itm/264168489156

A tak wyglądają u mnie w warsztacie:

 

W sieci można znaleźć informacje, że są to głośniki EAW, choć również i ta firma żadnych własnych głośników nie produkowała. Ktoś sprzedawał identyczne używane głośniki, o takim samym oznaczeniu, ale firmowane właśnie przez EAW:

https://www.ebay.ie/itm/382421007857

Głośniki te montowane były m.in. w „zawodowych” i mających bardzo dobre recenzje paczkach Mackie o symbolu  SA 1232:

https://www.infomusic.pl/artykul/7685,mackie-sa-1232-z-kolumna-aktywna

To, co poniżej napiszę, w żaden sposób nie może być uważane za ocenę tych zastawów jako całości. Ba, nawet nie miałem ich w warsztacie, więc nie mogę również ocenić ocenić ani głośnika średniotonowego, ani drivera, ani wzmacniaczy, a przypominam, że są to paczki w pełni trójdrożne. Nie przypominam sobie również, abym kiedykolwiek słyszał je na żywo. Przedmiotem analizy i krytycznej oceny są wyłącznie zastosowane w zestawie głośniki niskotonowe. Tak więc po kolei o tym, co mi się nie podoba:

We wszystkich egzemplarzach które trafiły do mojego serwisu (4 + jeden „rezerwowy”) jeszcze przed ich demontażem zauważyłem, że górne zawieszenia siadły o mniej więcej 3 mm i podobnie  odkształcone są dolne resory. Istnieje jednak teoretyczna możliwość, że te głośniki były nieprawidłowo zmontowane i od samego początku miały problem z położeniem zawieszeń. Biorę pod uwagę taką ewentualność dlatego, że kiedyś kolega kupił „okazyjnie” kilka sztuk (bodaj 4) całkiem nowych, 12″ profesjonalnych głośników EV w wersji OEM i w nich „od nowości” cały układ drgający był właśnie przemieszczony w dół od położenia neutralnego, podobnie jak w tych „spracowanych” RCF.

Tak na marginesie: ten model EV sprzedawany jest obecnie za prawie 1400zł/szt i co ciekawe, ze strony sklepu można ściągnąć PDF z danymi technicznymi, gdzie np. podano skuteczność 100dB.

Natomiast danych  nowszego „wynalazku” EV (który też tani nie jest i o którym już wspominałem w listopadzie w kontekście jego kompromitującej skuteczności), na owej stronie „nie uświadczysz”  i obawiam się, że raczej nie są dostępne, bo producent zdecydowanie nie ma się czym chwalić.

 

No ale wracam już do zasadniczego wątku:

Jeśli chodzi o membrany, to nie mam do nich żadnych zastrzeżeń a nawet mógłbym powiedzieć, że to wzorcowy produkt do zastosowań w niskotonowych głośnikach estradowych większej mocy. Są sztywne, masywne, żebrowane na całej powierzchni i praktycznie nie wykazują żadnego „zmęczenia materiału” czy innych defektów po długoletniej eksploatacji. Natomiast górne zawieszenia są kiepskie – zbyt wiotkie i cienkie, nic więc dziwnego, że z czasem siadły. Na 3 zdjęciach poniżej pokazuję opuszczone, dolne zawieszenie, cewkę z membraną i widok dolnego resora po demontażu, gdzie można zaobserwować, że jest trwale odkształcony:

 

Na kolejnych fotografiach można obejrzeć kosz i obwód magnetyczny, które to elementy sprawiają dobre wrażenie. Szczelina ma „rozsądne” wymiary jak na głośnik tego typu, a natężenie pola jest przyzwoite. Niestety, w jednym z głośników magnes pękł praktycznie na całym obwodzie, co pokazuję na 3 zdjęciu. Taka awaria w mojej ocenie praktycznie dyskwalifikuje przetwornik, bo ferryt w każdej chwili (np. na skutek wstrząsów) może się całkiem „rozwarstwić”, choć póki co, obwód jest sprawny. Mam uzasadnione podejrzenia, że jest to magnes „made in China” bo to właśnie słaba jakość ferrytów powoduje tego typu awarie, na które użytkownik nie ma żadnego wpływu. Poza tym, tak grube (25mm) ferryty o niezbyt dużych średnicach są dość często wykorzystywane we współcześnie oferowanych „budżetowych” głośnikach wielu firm, co ewidentnie wskazuje na ich dalekowschodni rodowód. Dodam jeszcze jako ciekawostkę, że gdy przez około 20 lat stosowałem w moich głośnikach magnesy ferrytowe krajowej firmy Ferpol ze Skierniewic, takiego uszkodzenia nie odnotowałem ani razu.

 

Jeśli chodzi o cewki, to podobnie jak zawieszenia (szczególnie górne), nie robią zbyt dobrego wrażenia – mają klasyczne, dwuwarstwowe uzwojenie o wysokości 20mm, czyli niemal 3x wyższe niż grubość nabiegunnika (7mm) i w dodatku nawinięto je stosunkowo cienkim drutem, który ja np. wykorzystuję w głośnikach o mocy nie większej niż  150W – 200W. W efekcie mają wysoką, „nietypową” rezystancję DC, bo aż 8.5 Ohm. Indukcyjność cewki też jest w związku z tym spora, bo 1.7mH. Co ciekawe, w opisie tych paczek na stronie krajowego dystrybutora podano taką informację: „dwa 12″ głośniki niskotonowe, które posiadają specjalną, odporną na wysoką temperaturę, wewnętrzną i zewnętrzną owijkę”. Otóż w głośnikach o symbolu LC12/3011/8, które posiadam i których cewki z pewnością są oryginalne, tej technologii nie zastosowano. W tych głośnikach starano się uzyskać duży x-max, ale w efekcie (a także z powodu zużycia zawieszeń) uzwojenia w 2 cewkach uległy przegrzaniu, jedna całkowicie się rozsypała, a jeden głośnik ktoś próbował nieudolnie naprawić, co widać na 3 zdjęciu. 5 głośnik jest całkowicie sprawny jeśli chodzi o cewkę, no ale jak wspomniałem, był kupiony jako „rezerwowy”. Gdyby zastosowano krótsze uzwojenie, grubszy drut nawojowy i cewkę dwustronną, niezawodność głośników uległaby znacznej poprawie, miałyby większą moc i zapewne nie doszłoby do takich uszkodzeń.

Ponieważ zaprezentowana konstrukcja głośnika raczej kiepsko rokuje gdy chodzi o poziom SPL, z ciekawości sprawdziłem, jaką skuteczność mają te przetworniki. Mimo, że szczelina jest wąska a natężenie pola zupełnie przyzwoite, to zmierzona skuteczność jedynego głośnika ze sprawną cewką przed jego demontażem wyniosła jedynie 93dB (po „wymuszonym” uniesieniu membrany, aby uzwojenie było symetryczne w stosunku do nabiegunnika). Mierząc SPL głośnika z opuszczonym resorem uzyskałem 90dB, co dobitnie pokazuje, jak ważną kwestią są właśnie sprawne i będące we właściwym położeniu zawieszenia. Mam nadzieję, że „obyty” czytelnik zrozumie moje zastrzeżenia, które całkiem słusznie można ocenić jako poważną krytykę podzespołów z paczek, które w swoim czasie cieszyły się świetną opinią i do dziś osiągają wysokie ceny na rynku wtórnym. Przypominam jednak, że nie skupiam się na tym jak sprzęt gra (gdy jest sprawny), tylko na ocenie komponentów i diagnostyce przyczyn awarii. Jeśli będę naprawiał te głośniki, postaram się wykonać wersję o klasę lepszą niż oryginał i jestem niemal pewien, że to się uda. Bazą jest w tym wypadku przyzwoity kosz i obwód magnetyczny, a reszta podzespołów będzie oczywiście własnej produkcji.

Firma Mackie nie podaje w instrukcji zestawów żadnych konkretnych danych dotyczących mocy, skuteczności czy pasma przenoszenia  tych głośników, a jedynie to,  że mają średnicę 12″, membrany wzmocnione włóknem szklanym i cewkę o średnicy 3″. Oto PDF, żeby czytelnik nie musiał szukać w sieci:

Mackie SA 1232z-1

W opisie widnieje również informacja, że sekcję niskotonową zasila wzmacniacz o mocy 11ooW RMS. Nie miałem okazji go zbadać, więc się nie wypowiadam na temat jego możliwości, ale jedno wiem na pewno: dwa dostarczone do mojego warsztatu głośniki połączone równolegle dysponują może połową mocy podawanej dla tego wzmacniacza. Gdyby każdy z nich przy takim wykonaniu jak opisałem zasilono ciągłą mocą 550W, zostałby z nich tylko nieprzyjemny smrodek. W tym miejscu można nabrać przypuszczeń, że wysoka rezystancja cewek miała w pewien sposób zabezpieczyć je przed zbyt dużą mocą dostarczaną ze wzmacniacza, bo w połączeniu równoległym końcówka „widzi” w tym wypadku ponad 4 Ohm. Jak wynika z informacji zawartych w instrukcji, wzmacniacz ma limiter (a nawet 2), który zapewne nie pozwala na przekroczenie realnej mocy tych przetworników, ale jak widać, na niewiele się to zdało. Jednak  w czasach gdy produkowano te paczki, uzyskanie tak dużej mocy nie było proste i być może takie jest te jego 1100W, jak np. 900W w subach Mackie o symbolu SWA 1801Z. Dawno temu na imprezie zmuszony byłem wymieniać bezpieczniki w module końcówki tych subów i okazało się, że mają wartość 3.5A. Jak to się ma do 800W policzyć może sobie każdy, kto ma jako takie pojęcie w temacie fizyki i zna prawo Ohma. A jeśli to za trudne, to podam, że w mojej końcówce SPA 1200 (2x600W na kanał przy 4Ohm), zastosowane są w każdym kanale wewnętrzne bezpieczniki o wartości 10A. No ale jak powiadam – wzmacniacza nie testowałem, więc to tylko luźne uwagi na podstawie praktyki.

Ten przykład kolejny raz pokazuje, że o jakości głośnika decyduje jego najsłabszy element, a w tym wypadku za taki należy uznać zawieszenia i cewki.  Gdyby resory były niepodatne na odkształcenia, być może cewki nie uległyby awarii, choć oczywiście można było je wykonać zdecydowanie lepiej. Intrygujące z mojego punktu widzenia jest to, że tak wielu producentów „wykłada się” właśnie na zawieszeniach, szczególnie górnych, Nawet „u chińczyka” da się czasem kupić zupełnie przyzwoite dolne resory, natomiast nigdy jeszcze nie widziałem chińskiej membrany z górnym resorem, który nie wzbudzałby żadnych zastrzeżeń. Może więc dodam na podstawie własnych doświadczeń, że istotą problemu jest po pierwsze użycie niewłaściwej tkaniny, a po drugie jej kiepska impregnacja i nie mam tutaj na myśli preparatu, który nanosi się już po zmontowaniu głośnika, tylko impregnację w procesie produkcji. Jeśli cienki jak pończocha materiał nie jest w ogóle zaimpregnowany, to tak wykonany głośnik z pewnością prędzej czy później ulegnie awarii, choćby wszystkie inne jego elementy były w miarę przyzwoite.

W kontekście tych dwunastek, wyprodukowanych przez jednego z wiodących producentów na świecie, zapewne ok. 20 lat temu, nie mogę się powstrzymać od przypomnienia, że moje głośniki 12″ pokazane tutaj w felietonie grudniowym, wykazały skuteczność na poziomie 98dB i nie przejawiają najmniejszych śladów zużycia w żadnym elemencie, choć mają już ponad 25 lat. Co ciekawe dla tego porównania, mają cewki o średnicy identycznej jak w głośnikach Mackie (3″) i jedyna różnica, to ich nieco większa średnica magnesu, który jednak jest cieńszy. No i szczelina w moich obwodach jest większa o 0.1 – 0.2 mm.

Jeśli ktoś ma ochotę, to może zerknąć do zakładki o naprawach głośników, gdzie dokładnie pokazuję proces regeneracji przetworników 18″z logo Mackie, pochodzących z podobnego okresu jak te 12″ i które również wyprodukował RCF. Tamte, pochodzące z subów z serii Fusion to zupełnie inna półka – prawdziwy głośnik niskotonowy, jeden z tych, których naprawa daje dużo satysfakcji zarówno mnie jako wykonawcy, jak i klientowi, który będzie je potem używał przez kolejne kilkanaście lat albo i dłużej. Być może w ich przypadku tylko naklejka była od Mackie, a cały głośnik to w 100% oryginalny RCF. Nie można wykluczyć, że te dwunastki RCF wykonywał „wg specyfikacji zamawiającego” i wyszło tak, jak wyszło. To wbrew pozorom wcale nie taka rzadka sytuacja, gdy jakiemuś specjaliście z firmy produkującej aparaturę wydaje się, że jest mądrzejszy od ludzi, którzy na głośnikach „zęby zjedli’ i zajmują się wyłącznie tą dziedziną techniki. Być może chodziło o „potanienie” i stąd brak cewki nawijanej po obu stronach karkasu, czym Mackie właśnie bardzo chwaliło się w swoim czasie „w imieniu” RCF-a, którego wtedy wykupili. Powiem szczerze, że wówczas ta „akcja promocyjna”  trochę mnie zaskoczyła, bo ja już wtedy miałem opanowaną technologię wykonywania takich cewek, choć oczywiście nie twierdziłem że to mój „patent” jak to próbowało wmówić „ciemnemu ludowi” Mackie.

Wracając jednak do historii:

Jak niektórzy wiedzą i o czym pisałem też szczegółowo tutaj:

Producenci głosników- Włochy

pod koniec ub. wieku firma Mackie, będąc wtedy „na fali” wykupiła RCF-a, a niedługo potem EAW. Teraz Mackie to już tylko „Chińczyk” a EAW przejęte zostało właśnie przez RCF. Jednak wcale bym się nie zdziwił, gdyby w zestawach tej firmy w przyszłości niekoniecznie montowane były „prawdziwe” głośniki RCF, bo może się okazać, że taniej wyjdzie włożyć coś innego, pozostawiając oczywiście firmowe logo, aby kupujący mieli choć tyle satysfakcji. W tym kontekście znów wracam do poprzedniego felietonu i przypominam, że EAW w jednej ze swoich liniówek stosowała „najgorszego sortu” blaszaki f-my Celestion, które w ogóle nie powinny znaleźć się w takich paczkach.

No i na koniec jedna, znów niewesoła refleksja: jeśli produkt z czasów  największej prosperity Mackie wzbudza takie wątpliwości o jakich napisałem, choć  mieli dostęp do jednych z najlepszych w owych czasach przetworników na świecie, to co można sądzić o wyrobach lansowanych w późniejszym okresie, że nie wspomnę o współcześnie produkowanym „szrocie” ? Ja mam swoje zdanie na ten temat, ale ponieważ wyraziłem je już wielokrotnie w odniesieniu do wyrobów innych znanych firm,  nie będę się powtarzał.

Dodam tylko w tym kontekście małe uzupełnienie do tematu blaszaka 18″ EV, który opisałem w pierwszym felietonie w listopadzie. Otóż w połowie stycznia zadzwonił do mnie pan, który zajmuje się gdzieś w Polsce serwisem i podzielił się ze mną informacją, że dostarczono mu do naprawy obecnie sprzedawany, aktywny sub f-my Mackie, w którym z pewnym zaskoczeniem „odkrył” identyczny głośnik, jak ten nieszczęsny EV pokazany przeze mnie. Czy mnie to zdziwiło? Wcale, bo wiem jak działa ten biznes i zapewne ten przetwornik montowany jest jeszcze w produktach wielu mniej lub bardziej znanych firm, bo gdy chińska fabryka tłucze je w dużych ilościach, to może zaoferować atrakcyjną cenę, na którą skusi się nie tylko EV czy Mackie. No i jakby tego było mało, odezwał się też kolejny właściciel uszkodzonego głośnika w identycznym aktywnym subie EV jak opisany w artykule (którego ów pan nie czytał i nawet nie wiedział wcześniej o istnieniu mojej firmy), który niejako „przy okazji” poinformował mnie, że już 2 razy naprawiał uszkodzone moduły wzmacniaczy w paczkach dwudrożnych tej samej firmy. Poinformowałem go więc, że naprawa tego głośnika nie ma sensu i że się jej nie podejmę, ale zaoferowałem mu ten sprawny, zdemontowany przez poprzedniego klienta z drugiego suba i bardzo się ucieszył z tej „okazji”.

Dodam jeszcze na wszelki wypadek, że wbrew temu co się może  niektórym wydawać, ja nie szukam klientów z popsutymi głośnikami i nawet wręcz przeciwnie – staram się zdecydowanie ograniczać swoją aktywność w zakresie serwisu wyłącznie do bardzo wąskiej grupy przetworników, które uznam za warte naprawy. Cała reszta zupełnie mnie nie interesuje i to niezależnie od jakichkolwiek  prób  przekonywania mnie, że może jednak bym się podjął regeneracji. Część potencjalnych klientów  jest w związku z tym rozczarowanych, no ale nic na to nie poradzę. Wiele osób zwraca się również do mnie w kwestii napraw głośników domowych czy samochodowych, choć czerwonym i wytłuszczonym drukiem w zakładce o naprawach głośników podaję informacje, które w związku z powyższym pozwolę sobie teraz jeszcze raz pokazać tutaj:

Firma PMP nie zajmuje się serwisowaniem głośników domowych Hi-Fi, samochodowych, głośników stosowanych w monitorach studyjnych, głośników wysokotonowych (w tym również driverów).  Nie serwisuje również głośników producentów krajowych, które najczęściej składane są z marnej jakości komponentów „made in China” i na naprawy których szkoda czasu i profesjonalnych podzespołów.
W związku z powyższym proszę o nie kierowanie do firmy żadnych zapytań w kwestiach dotyczących serwisowania w/wym. typów przetworników.

Serwis PMP oferuje wyłącznie pełną regenerację profesjonalnych głośników o przeznaczeniu typowo estradowym i tylko o średnicach 10; 12; 15; 18 cali. Nie zajmuje się montażem oryginalnych (firmowych) kompletów naprawczych i ich zamienników. Stosuje wyłącznie podzespoły własnej produkcji i dotyczy to absolutnie każdego elementu przetwornika.

————————

I na koniec ważna, aktualna informacja:

Obecnie, aż do odwołania, nie przyjmuję żadnych głośników do regeneracji. Sugeruję kontakt nie wcześniej niż we wrześniu.

Piotr Peto

 

Wyświetlenia od Września 2016: 110231    Użytkownicy online: 4